I to rośnie w tempie zastraszającym, bo nawet o 50% rocznie! Młodsze pokolenia zdecydowanie preferują zamawianie przez Internet, nieco starsi zaś wolą rozmowę telefoniczną. W zasadzie trudno dziś znaleźć osobę, która nie skorzystałaby z jedzenia na dowóz choćby raz. Gdyby zajrzeć w statystyki, szybko rzuci się w oczy niewielka
Natomiast za poczęstunek z reguły uznawana jest skromna przekąska, do której można zaliczyć, np. ciastka, kanapki, świeże owoce czy kawę, herbatę, napoje. Wydatki na poczęstunek nie zostały wyłączone z kosztów uzyskania przychodów. A więc zakup jedzenia na rzecz pracowników służy lepszej wydajności ich pracy oraz
Spróbuj ulubionych dań, napoi i innych produktów z pobliskich lokali i restauracji, które realizują dostawy w mieście Płock. Wybieraj spośród wielu opcji dostawy, takich jak Fast food lub Śniadanie i brunch. Zapoznaj się z menu i ofertami lokali, a następnie złóż zamówienie online. Jeśli wolisz osobiście odebrać zamówienie
W dzisiejszych czasach zamawianie jedzenia przez aplikacje stało się bardziej powszechne niż gotowanie w wielu domach, ponieważ jest tanie, szybkie i wygodne. Cudzoziemcy mieszkający w Chinach również przyzwyczaili się do tego stylu życia, mimo że być może napotkali pewne trudności, i uznali tę usługę za świetną alternatywę
Dla osoby która komunikuje sie w tym języku rezerwacja pokoju w hotelu albo zamawianie jedzenia w restauracji jest bardzo proste/ Dobra znajonmość jezyka pomoże nam w porozumiewaniu sie na lotnisku lub dworcu dlatego możęmy planować wycieczki w najdalsze zakątki ziem nie martwiąc sie barierą jeęzykową/ Na koniec wspomne jeszcze że
Jesteś właścicielem restauracji Restauracja Hotelu Nad Pisą? Możesz uzupełnić dane, dodać własne zdjęcia lokalu, uzupełnić e-menu. Utworzenie konta jest bezpłatne, sprawi że Twoja restauracja będzie lepiej widoczna na naszym portalu i w wynikach Google.
Poniżej znajdują się wyrażenia, które pomogą ci zamówić coś do picia lub jedzenia w pubie, barze czy kawiarni. Zwróć uwagę, że w pubach brytyjskich, jedzenie i napoje zazwyczaj zamawia się przy barze, chociaż niektóre puby z częścią restauracyjną mogą przyjąć twoje zamówienie przy stoliku. Zamawianie napojów
GT9B8NS. 5 min. czytania Zamawianie jedzenia oraz przekierowywanie pracowników do nowych zadań, przy których ich umiejętności będą lepiej wykorzystane, to tylko kilka z wielu różnych sposobów, w jakie kioski pozwalają uporać się z niedoborami pracowników w restauracjach. Zamawianie jedzenia oraz przekierowywanie pracownikow do nowych zadań, przy których ich umiejętności będą lepiej wykorzystane, to tylko kilka z wielu różnych sposobów, w jakie kioski pozwalają uporać się z niedoborami pracowników w restauracjach. Pierwszy lockdown był trudnym doświadczeniem dla branży restauracyjnej. W wielu przypadkach oznaczał on całkowitą blokadę działalności sektora HoReCa – hotele nie przyjmowały gości, a restauracje stały zamknięte, gdyż klienci mieli pozostać w domach aby nie roznosić wirusa. Z tego względu w branży pojawiły się masowe zwolnienia. Branża już wcześniej zmagała się z trudnościami związanymi z pozyskiwaniem nowych pracowników, a wydarzenia związane z pandemią COVID-19 tylko tę sytuację pogorszyły. Branża restauracyjna po Covid Sam sektor restauracji i kawiarni powoli odzyskuje dynamikę sprzed 2020 roku. Według portalu wartość sprzedaży w branży w USA ma sięgnąć 898 miliardów dolarów. Wzrost napędzać będzie nie tylko powrót klientów, ale również dalsza rozbudowa zespołów, które muszą tę rosnącą liczbę klientów obsługiwać. Zatrudnienie w branży ma wzrosnąć o 400 tys. do końca 2022 roku osiągając poziom 14,9 miliona ludzi pracujących w segmencie restauracyjnym. W Polsce sytuacja wygląda podobnie. Według raportu Rynek Gastronomiczny w Polsce 2021 sektor będzie jednym z najdynamiczniej rozwijających swoje zasoby ludzkie, a dynamika wzrostu zatrudnienia przewyższy między innymi segment handlu detalicznego i hurtowego. Jednak pozyskanie pracowników do restauracji i kawiarni nie będzie łatwe. Dlaczego brakuje pracowników. Analitycy zarówno w USA, jak i w Polsce wskazują, że niemal połowa właścicieli restauracji postrzega zatrudnienie i utrzymanie pracowników jako jedno z największych wyzwań 2022 roku. Sam segment również nie jest postrzegany jako szczególnie atrakcyjny dla pracodawców, głównie ze względu na mało atrakcyjne wynagrodzenia i ciężką pracę. Istnieją jednak jeszcze dodatkowe przyczyny, dla których pracownicy coraz mniej chętnie zgłaszają się do pracy w tej branży. Portal Business Insider wskazuje, że pracownicy restauracji skarżą się coraz częściej na przemoc w pracy. Nawet 62% pracowników wskazuje, że doświadczyło przemocy psychicznej ze strony kientów a 49 proc. doświadczyło jej ze strony managerów. Portal Joblist wskazuje, że nawet 58 proc. pracowników planuje odejście z sektora gastro do końca roku i szukanie swojego szczęścia w innych segmentach rynku. Jak brak pracowników wpływa na restauracje Brak rąk do pracy może być dla firmy przeszkodą nie do pokonania. Jest on szczególnie dotkliwy, gdy mowa o restauracji typu fast food, której siłą jest dogodna lokalizacja, na przykład przy węzłach przesiadkowych. Jednak niezależnie od niszy, w której funkcjonuje lokal, brak pracowników niesie ze sobą takie konsekwencje jak: Dłuższe oczekiwanie w kolejkach – przy mniejszej liczbie pracowników klienci będą musieli czekać dłużej na swoje jedzenie i będą wolniej obsługiwani. Z tego względu są bardziej skłonni do porzucenia restauracji na rzecz doświadczenia zakupowe – niedobory kadrowe to przemęczeni i sfrustrowani pracownicy oraz dłuższy czas oczekiwania na jedzenie. Oznacza to, że klienci, którzy oczekują sprawnej i miłej obsługi, będą gorzej oceniali restaurację, a co za tym idzie, będą mniej chętni by do niej wrócićZwiększona rotacja pracowników – braki kadrowe oraz wyższa presja wywierana na tych, którzy pracują, powoduje, że praca jest coraz bardziej wyczerpująca. Z tego względu pracownicy będą coraz częściej szukać szczęścia w innych segmentach rynku. Zwiększony koszt pracownika – duża konkurencja spowoduje presję płacową. Dla restauracji fast food, które utrzymują się z wysokiego wolumenu zamówień przy niskich marżach, może to być koszt nie do uniesienia. Najlepszą odpowiedzią na to wyzwanie jest sięgnięcie po technologie, które umożliwią automatyzację procesów i przerzucenie działań na maszyny. Dla restauracji taką technoogią jest kiosk cyfrowy do zamówień. Czym jest kiosk do zamówień? Cyfrowy kiosk jest to elektroniczne urządzenie, które obsługuje zamówienia od klientów. Nowoczesne kioski są w stanie przeprowadzić klienta przez pełen proces składania zamówienia, od prezentacji menu, przez dodawanie produktów do koszyka, aż po płatność. Najważniejszym elementem urządzenia jest duży ekran dotykowy. Dzięki sprzedaży prowadzonej w cyfrowej formie możliwe jest zastosowanie technik opracowanych na potrzeby branży e-commerce, między innymi cross- i up-sellingu przy użyciu wyskakujących okienek lub ofert ograniczonych czasowo. W jaki sposób kioski odpowiadają na niedobory kadry? Urządzenie takie jak kiosk obsługuje cały proces zamawiania jedzenia, od początku do końca. Z tego względu przynosi restauracji wiele korzyści, wśród których wymienić można: Ciągłą pracę Raz zainstalowany kiosk pracuje bez przerwy (zakładając, że ma dostęp do prądu i internetu). Nie trzeba mu płacić, nie ma rodziny, której musi poświęcić czas i nie będzie się domagał podwyżek w związku z inflacją. Co więcej, zainstalowany kiosk nie zostanie przechwycony przez innych pracodawców. Przekierowanie siły pracowników na inne pola Rolą kiosku nie jest zastąpienie pracowników a wsparcie ich pracy. Kiosk sam w sobie nie jest w stanie przygotowywać jedzenia, podać go ani pozamiatać w lokalu. Jednak już samo przejęcie części zadań takich jak zamówienia jest dla zespołu dużym odciążeniem. Integracje Kiosk może być samodzielnym urządzeniem. Jednak często jest elementem bardziej rozbudowanego systemu takiego jak Ordering Stack. Z kioskiem zintegrowane mogą być takie systemy jak Kitchen Display System (KDS), POS czy wielokanałowy integrator zamówień, co jeszcze bardziej wspiera i ułatwia pracę zespołu w restauracji. Skalowalność Kupno nowego kiosku to znacznie łatwiejsza i mniej ryzykowna decyzja niż rekrutacja. Instalacja lub usunięcie takiego sprzętu to kwestia kilku godzin pracy. Oznacza to, że obsługa potrzeb firmy przy użyciu tego typu sprzętu przynosi wiele elastyczności, której nie zaperewniają procesy rekrutacyjne. Podsumowanie Kioski doskonale wpisują się w potrzeby branży restauracyjnej związane z zatrudnianiem i problemami z pozyskaniem nowych pracowników. Kluczowe jest zrozumienie, że kiosk nie ma na celu zastąpienie zespołu, a jego wsparcie i ułatwienie życia zatrudnionym. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej na temat sposobów w jakie kiosk może wesprzeć Twoją firmę, skontaktuj się z nami już dziś!
Wzrost liczby zamówień jedzenia z dostawą już od dłuższego czasu był widoczny na polskim rynku, a obecna sytuacja zdecydowanie nasiliła ten trend. Jednak w związku z zagrożeniem wywołanym przez wirusa SARS-CoV-2, pojawiło się wiele wątpliwości związanych ze składaniem zamówień w restauracjach. Czego zatem obecnie szukamy w Internecie, szukając jedzenia w dostawie? I co to oznacza dla restauratorów, prowadzących dowóz posiłków? Z raportu Klikasz i jesz, który powstał w 2018r., a którego autorem był PizzaPortal, wynikało, że coraz częściej decydowaliśmy się na jedzenie z dostawą, a zjawisko to miało nadal rosnąć: wtedy blisko 90% Polaków powyżej piętnastego roku życia zamawiało jedzenie z dowozem*. W tym samym raporcie podano, że decydując się na złożenie zamówienia online, największą uwagę przywiązywaliśmy do następujących czynników: – wysoka jakość jedzenia (38%), – czas dostawy (37%), – punktualność dostawy (35%), – zaufanie do restauracji (35%), – dobry serwis (31%), – łatwość zamówienia (29%)***. Oznaczało to, że dla klientów ważna była nie tylko o jakość potraw, lecz także o szybkie tempo serwisu – w tym wypadku dowozu. W ostatnim czasie jednak, ze względu na ogólnoświatową pandemię, konsumenci zaczęli zwracać większą uwagę na bezpieczeństwa zamówień, co widać w narzędziu do monitorowania trendów Google, w którym odnotowano wzrost zapytań o bezpieczeństwo na poziomie 4950%. Użytkownicy na całym świecie zastanawiali się, czy zamawianie posiłków z dostawą jest bezpieczne. Właśnie dlatego w swojej komunikacji z klientem (poprzez social media lub stronę do składania zamówień) restauratorzy powinni położyć duży nacisk na przedstawienie szeregu środków i procedur, które podjęli w celu zwiększenia bezpieczeństwa zamówień. Jakich dań szukamy online w dostawie? Według raportu Klikasz i jesz przez internet najczęściej zamawialiśmy kolejno: pizzę (61%), kuchnię amerykańską i burgery (22%), kuchnię azjatycką i sushi (8%), kuchnię arabską (6%) oraz kuchnię domową (3%). Jednak najnowsze trendy pokazują, że w ciągu ostatnich dziewięćdziesięciu dni zainteresowanie burgerami spadło na korzyść sushi oraz popularnego w kuchni orientalnej kebaba – przynajmniej z poziomu wyszukiwarki. Warto zatem przemyśleć, niezależnie od typu prowadzonej kuchni, o wprowadzeniu własnego wariantu tych często zamawianych potraw do menu w dostawie – pamiętajmy, że nie zawsze to, co cieszy się powodzeniem stacjonarnie, będzie w tym samym stopniu odpowiadało klientom korzystającym z opcji dostawy. Czy po ponownym otwarciu restauracji goście przyzwyczajeni do zamawiania jedzenia będą chcieli skorzystać z oferty stacjonarnie? Zamawianie jedzenia to wygodna możliwość, z której konsumenci nadal będą chętnie korzystać, niemniej jednak, jak wynika z sondażu Centrum Badawczo-Rozwojowego BioStat, 31% respondentów zadeklarowało, że wybierze się do restauracji w ciągu najbliższych dwóch tygodni, jeśli będzie to legalne, a 41,4% z nich skorzysta z małej gastronomii**. Oznacza to, że mimo prognozowanego wzrostu zamówień online, Polacy nadal będą chętnie wybierać się na śniadania, lunche, obiady i kolacje stacjonarnie. * Pizza Portal, Klikasz i jesz. Raport o rynku dostaw jedzenia w Polsce 2018 r., źródło: dostęp: r. ** [za] BioStat, źródło: dostęp: r. *** Procent respondentów
Drobny błąd rodziny turystów kosztował ich równowartość 26 tys. PLN. W trakcie pobytu postanowili bowiem zamówić jedzenie do pokoju, ale dali się złapać na podstępne oszustwo. A odzyskanie pieniędzy wydaje się być praktycznie niemożliwe. Ten pobyt na pewno nie będzie miłym rodzinnym wspomnieniem. Pewna rodzina, której historię opowiada kanadyjski bloger – znany z wyszukiwania ciekawostek z różnych branż, po długiej podróży dotarła do hotelu i postanowiła zamówić jedzenie do hotelowego pokoju. Sprawdź najlepsze oferty na wczasy Skorzystali z menu, które znaleźli w pokoju, zadzwonili pod wskazany numer, złożyli zamówienie i… zapłacili telefonicznie, podając numer karty kredytowej i wszystkie inne potrzebne dane. Przez długi czas jedzenie się jednak nie pojawiało. Rodzina postanowiła więc skontaktować się z recepcją i zapytać, co dzieje się z ich zamówieniem. Jakież było ich zdziwienie, gdy okazało się, że nikt z tego pokoju niczego nie okazało się, że turyści skorzystali z fałszywego menu podrzuconego do pokoju przez oszustów. Z karty zniknęło 6 tysięcy USD, czyli blisko 26 tysięcy PLN.– Takie oszustwo wcale nie jest rzadkie. Oszuści wsuwają menu pod drzwi, licząc, że coś z niego zamówisz. A kiedy tylko podasz im dane karty, pobierają z niej tak dużo pieniędzy, jak chcą – podsumował Ali nie zdecydował się jednak podać nazwy hotelu czy sieci, w której doszło do oszustwa. Co istotne, menu wyglądało bardzo porządnie i nie dawało powodu do podejrzeń. Nie leżało co prawda na żadnym ze stolików, a było na podłodze – ewidentnie wsunięte pod drzwi, ale w ferworze rozpakowywania i ogólnego rozgardiaszu związanego z zameldowaniem i noclegiem, nikt nie pomyślał, że to nieco dobrowolnie podali przez telefon dokładne dane swojej karty, szansa na odzyskanie pieniędzy jest niemal znikoma. Winą hotelu jest natomiast fakt, że nie zauważyli oszustów, którzy krążyli po korytarzach. Ale ponieważ transakcja nie miała nic wspólnego z hotelem, to i on właściwie może tylko rozłożyć ręce.
Trudna miłość do Uber Eats (i innych aplikacji do zamawiania jedzenia). Manipulacje cenami, pomyłki, nieterminowość… Jak korzystać, żeby się nie naciąć?Za każdym razem jest tak samo: kurier się spóźnia, jedzenie przyjeżdża zimne, a ja obiecuję sobie, że ostatni raz wydałem pieniądze na jedzenie „z aplikacji”. A potem i tak się z nią muszę pogodzić. Co gorsza, kilka razy aplikacja tak mnie zmyliła, że nieświadomie przepłaciłem za zamówienie. Też tak macie? Czy w ramach patriotyzmu gospodarczego nie powinniśmy zamawiać bezpośrednio u restauratorów, oszczędzając im drakońskich prowizji od zamówień? A jeśli już zamawiamy, to na co uważać, żeby nie przepłacić? Prześwietlamy aplikacje do zamawiania jedzeniaRowerzyści z wielkimi logo Uber Eats, Glovo, czy Bolt na plecakach opanowali ulice polskich miast. Są dni, gdy na ulicach prawie nie ma innego ruchu, niż dostawców jedzenia. Aplikacje do zamawiania jedzenia to nowa gałąź gospodarki, która prężnie się rozwija (choć szczegółowych danych na ten temat nie ma). Zamawianie jedzenia przez aplikację urosło do rangi sztuki – to wcale nie jest ani proste, ani tanie. Nauczony doświadczeniem własnym i czytelników zebrałem kilka uniwersalnych rad. Jak sprawić, żeby aplikacje do zamawiania jedzenia aż tak nas nie wkurzały?Zobacz również:Fundusz kosztuje, ETF też. Opłaty mają ogromne znaczenie dla wyniku inwestycji. Co zrobić, żeby oszczędzanie było tanie? [WYCISKANIE EMERYTURY]Fundusze portfelowe: ostatni krzyk mody w branży inwestycyjnej. Jeśli głowa cię boli na samą myśl o inwestowaniu pieniędzy, to… są właśnie dla ciebie [INWESTUJ Z WEALTHSEED]W pierwszych bankach można już wziąć kredyt na mieszkanie bez wkładu własnego. Czy to się opłaca? Sprawdzam warunki i procedury! [BANK NOWOŚCI]Czy kurierzy rozwożący jedzenie zarabiają kokosy?Kiedyś symbolem prostej i niskopłatnej pracy dla niewykwalifikowanych pracowników, była robota w sieci fast-food. Dziś – odnoszę wrażenie – na tle rynku to praca premium. Dogodne grafiki, etat, regulaminy i możliwość awansu… Nową tzw. McPracą są zacząć, wystarczy trochę zdrowia, siła własnych mięśni i rower. Zarobki? Niektórzy mówią, że można wyciągnąć 15 zł za godzinę, inni, że nawet 25 zł godzinę. Do tego dopłaty za kapryśną pogodę, albo mnożnik stawki podstawowej, gdy popyt rośnie. Wydaje się, że w skali miesiąca przy pracy na pełen etat, czyli 8 godzin dziennie przez 20 dni, nie będzie problemu z uzbieraniem równowartości płacy minimalnej netto, czyli ok. zł. Na forach niektórzy deklarują, że są w stanie wykręcić trzy razy tyle. Ile jest w tym prawdy?Sądząc po liczbie dostawców obecnych na ulicach, ta robota musi im się opłacać. Wiadomo, że spora część to pracownicy zza granicy, w tym spoza Unii Europejskiej. A Polska wydaje najwięcej w Europie pozwoleń na pracę dla osób spoza wspólnoty – w ostatnich dwóch latach było to po osób rocznie – w większości z Ukrainy, ale też z Bangladeszu, Nepalu, Filipin, czy jedna firma, która pośredniczy w zatrudnianiu pracowników, Personel Service, ściągała do Polski kilkadziesiąt tysięcy pracowników z Azji w ciągu pół roku. Zakładając, że tylko 5% z tych będzie pracować jako dostawcy jedzenia, robi się ogromny tłum kilkudziesięciu tysięcy największe aplikacje do zamawiania jedzenia (pod względem obsługiwanej liczby miast i liczby restauracji) to a za nią Uber Eats. Pozostałe – Volt, Bolt, czy Glovo – stanowią peleton goniący tę „ucieczkę”.Aplikacje do zamawiania jedzenia wciąż… tracą pieniądze?Czy dowozy jedzenia, to jest coś, na czym właściciele takich aplikacji mogą zarobić? Jeszcze nie, ale biznes rośnie jak na drożdżach. W IV kwartale 2021 r. firma Uber zanotowała spadek przychodów z usług taksówkarskich o połowę, za to rynek dowozów wzrósł o 224%. Jeśli przewozy nie odbiły w pierwszym kwartale tego roku (a zapewne nie), to firma może mieć już więcej przychodów z dostawy pizzy i hamburgerów, niż z wożenia jest, jeśli chodzi o zyski, bo netto Uber Technologies stracił w ubiegłym roku 6,8 mld dol. Za to EBITDA, czyli zysk operacyjny nieobrośnięty kosztami kredytów, czy podatków, jest dodatni, ale tylko jeśli chodzi o rozwożenie ludzi – wożenie jedzenia przyniosło stratę 873 mln też: Koronawirus sparaliżował branżę taksówkową. Uber Lex miało od dziś zmienić reguły gry i życie klientów taksówek. Ale… nie zmieniłoCzytaj też: „40 zł za 6-kilometrowy kurs. To chyba jakieś jaja?”. Czy to pierwsze efekty Uber Lex? Czas zacząć uważać, zamawiając taksówkę z aplikacjiZamawianie jedzenia „fair trade”. Czy to możliwe?W trudnej sytuacji są też restauratorzy – dla wielu z nich aplikacje do zamawiania jedzenia są jedyną opcją, by utrzymać skalę sprzedaży i wyjść choć na minimalny plus w trakcie pandemii i zamknięcia lokali stacjonarnych. Z drugiej strony restauratorzy narzekają, że aplikacje tną ich na prowizjach, np. przy zamówieniu 100 zł trzeba oddać 30-40 zł. Tak zdzierają aplikacje do zamawiania jedzenia. Zastanawialiśmy się nawet, czy chciwość technologicznych aplikacji nie zabije zrobić, żeby aplikacje do zamawiania jedzenia znalazły się pod presją? W grę wchodzi rozwinięcie dowozów własnych (ale to drogie), skłonienie klientów, żeby zamawiali jedzenie tradycyjnie, przez telefon albo stworzenie własnej aplikacji przez kilka zaprzyjaźnionych restauracji. Spróbowała tego sieć warszawskich knajp należąca do Artura Jarczyńskiego. To znany warszawski restaurator, który jest właścicielem takich lokali jak Der Elefant, Otto Pompieri, St Antonio, U Szwejka, czy Jeff` znany jest też z tego, że dokładnie ogląda złotówkę z każdej strony – dopiero od kilku lat zaczął przyjmować płatności kartą (wcześniej nie godził się na wysokie prowizje interchange), a jego knajp nie ma w aplikacjach do zamawiania jedzenia. Zamiast tego stworzył własną: Delidelivery. „Dostawy jedzenia na wynos wydają się obecnie jedną z form prowadzenia restauracyjnego biznesu i funkcjonowania branży” – mówił portalowi Wiadomości Handlowe Artur firmy doradczej Deloitte dzięki aplikacjom do zamawiania jedzenia jeszcze przed pandemią, w 2019 r. warszawskie restauracje zanotowały wzrost przychodów o 110 mln zł. Deloitte niestety – zapewne przez zwykłe niedopatrzenie – nie policzył wartości prowizji, które restauracje musiały zapłacić, „wynajmując” aplikacje do zamawiania jedzenia. Z prognoz wynika, że rynek dostaw jedzenia w Europie do 2023 r. ma być wart 25 mld dol. W rzeczywistości może być więcej, bo to prognozy sprzed jeszcze można zamawiać jedzenie, by było to „fair trade”? Była apka Zentrale coś na kształt spółdzielni kurierów – ale we wrześniu zakończyła działalność. Jest wywodząca się z Poznania ZIO APP, czyli lokalna aplikacja „zamów i odbierz”, ale bardzo małą liczbę restauracji w też Stava, czyli polska firma, która pracę z restauracjami zaczyna od audytu – jaki mógłby być zasięg dostaw i ceny. To nie jest aplikacja do zamawiania, raczej opcja biznesowa dla restauracji, którym Stava pomaga wejść w usługę dowozów i zachęca: „Nasi kurierzy nie wracają “na pusto” po dostawie, mają większe możliwości łączenia dostaw w tym samym kierunku, a ponadto, kiedy u Ciebie akurat nie ma zamówień – bardzo często mają co wozić z innych restauracji (…)”. Z usług Stava korzysta Pizza Hut, Burger King, McDonald’s, czy sklep sportowy też: Uber mrozi krew w żyłach. Licencja na przewóz osób tylko po zdanym egzaminie z umiejętności jazdy i znajomości znaków drogowych?Czytaj też: Problem Polaka-patrioty, gdy chce tanio pojechać. Wybrać Uber czy Bolt? Która firma jest mniej-nie-polska?Aplikacje do zamawiania jedzenia: jak korzystać z nich rozsądnie?Po pierwsze: jesteś głodny jak wilk? Ugotuj sobie coś sam. Albo zadzwoń sam. Jeśli dopadł cię głód i zjadłbyś konia z kopytami, to pod żadnym pozorem nie sięgaj do aplikacji. Czas oczekiwania zwykle jest dłuższy, niż ten podawany. Ów minimalny czas oczekiwania (który i tak zwykle przekracza godzinę) to wróżenie z fusów przez twórców aplikacji. Z trzech pierwsze, mam wrażenie (nie podparte dowodami), że zamówienia z aplikacji trafiają na koniec kolejki kucharza. Knajpa, do której mogę zadzwonić i w ciągu 30 minut zawsze dowoziła ciepłe jedzenie, w ramach Uber Eats (i pokrewnych aplikacji) nie mieści się w tym czasie. Skąd te opóźnienia? Zapewne lojalni klienci, dzwoniący bezpośrednio do restauracji, obsługiwani są jako drugie, kierowcy i rowerzyści mają problemy z topografią miasta. Za każdym razem z zaciekawieniem, a potem z niedowierzaniem obserwuję, którędy prowadzą drogi kuriera od restauracji do mojego domu. Jeśli myślicie, że niedoświadczeni taksówkarze błądzą po mieście, to kierowcy dostaw biją ich na drugie: chcesz mieć szybko dostawę, to wybierz opcję „odbiór na zewnątrz”. Praca na rowerze, czy skuterze jest ciężka i do przyjemnych nie należy. Żeby ułatwić życie kurierowi i sobie, w przypadku zamawiania jedzenia z aplikacji zawsze wybieram opcję odbioru na zewnątrz – to jedna z najwygodniejszych opcji aplikacji. Za takim wyborem przemawia nie tylko wygoda dostarczających, ale też czysty pragmatyzm. Czekanie na zamówienie „pod drzwi” wiąże się z dodatkowymi minutami, szczególnie jeśli osiedle jest duże – czasami krócej trwa dojazd, niż błądzenie po klatce schodowej. Poza tym, czasami zdarza się, że w ramach dostawy bezkontaktowej kurierzy zostawiają jedzenie pod drzwiami – tyle, że o tym nie informują, ale czym prędzej oddalają się z miejsca zdarzenia, nie zapukawszy do też: Porównuję pięć fajnych aplikacji, którymi zamówisz jedzenie!Po trzecie: nie ufaj bezgranicznie sugestiom podsuwanym przez aplikacje. Szkoda czasu. Trudno zrozumieć, czym kierują się aplikacje, wyświetlając mi sugerowane restauracje. Nie ufam sugestiom, nie rozumiem, dlaczego proponuje mi się akurat tę, a nie inną restauracje. Podobno odpowiada za to algorytm, który premiuje określony knajpy na podstawie ich dotychczasowych ocen, czasu realizacji zamówienia i innych niesprecyzowanych kryteriów. Jeśli tak – to algorytmy wymagają jeszcze dużo pracy. Dlaczego? Dajmy na to, że chcę wyszukać opcję bezglutenową, np. pizzę. Pierwszy wynik rzeczywiście jest zgodny z moimi preferencjami, ale już drugi to pizza na tradycyjnym pszenicznym cieście. Albo w ramach kuchni meksykańskiej dostaje propozycję zamówienia czegoś też: Kupujesz bilety na FlixBus lub jedzenie na Asystent Google pomoże! Wystarczy mówić do smartfona, żeby kupić i zapłacić. Jak to działa? Testuję!Po czwarte: uważaj na manipulacje cenowe. Nie czuję się wykluczony cyfrowo, ale zarówno ja, jak i moi znajomi mieli problemy z prostym zamówieniem jedzenia. Polegało to na tym, że aplikacje do zamawiania jedzenia zaakceptowały jedno zamówienie, a ja nieświadomy tego, zamówiłem kolejną porcję. Anulować się tego nie dało i w ciągu godziny miałem wizyty dwóch kurierów i jedzenia tyle, którym mógłbym wyżywić pułk wojska. Niedawno spotkała mnie kolejna taka sytuacja. Dostałem od Uber Eats na zachętę niebagatelny, bo 60% rabat. Dopiero potem okazało się, że rabat nie nalicza się od całości kwoty, ale tylko od kosztów jedzenia (bez dostawy i nowej, niezidentyfikowanej opłaty oznaczonej „koszty usługi”).Gorzej, bo kod trzeba było wpisać na samym początku składania zamówienia, a nie – jak podpowiadało mi doświadczenie – życiowe na końcu. Efekt? Pilny telefon do restauracji i ręczne odwołanie zamówienia. W rzeczywistości rabat wynosił więc 10 zł, a nie 30 zł (koszty dostawy i koszty obsługi opiewały na niecałe 20 zł).To nie koniec – każda restauracja decyduje o cenach swoich pozycji w menu. Ceny i oferta restauracji w aplikacji mogą różnić się od cen i oferty restauracji podczas wizyty w lokalu. Gdyby weszła w życie proponowana przez NBP ustawa, takie różnicowanie cen, byłoby zakazane. Rada? Warto dokładnie wszystko przeliczyć, sprawdzić zamówienie i ostrożnie korzystać z kodów rabatowych. Zwykle ich działanie może być ograniczone do niektórych rodzajów restauracji, miast, czy rodzajów opłat. Aplikacje mają być proste i szybko działać – czasami to może być zgubne i sprowadzić na nas dodatkowe skazani na dowozy?Patriotyzm gospodarczy nakazywałby zamawianie jedzenia bezpośrednio w restauracji. Wtedy jej załoga nie musiałaby się dzielić olbrzymią prowizją z operatorem aplikacji. Lewica chciała jesienią przeforsować w Sejmie przepisy, które ograniczyły wysokość tych opłat. Niestety, zamawiania bezpośrednie i staroświeckim stylu przez telefon, nie zawsze jest to pierwsze dlatego, że dana knajpa nie ma własnych kurierów. Po drugie, bo nie przyjmuje płatności kartą. Rozwiązaniem byłoby, gdyby dana restauracja miała na swojej stronie internetowej opcję zamawiania z bramką do realizacji płatności, np. BLIK-iem lub przelewem. To jednak rzadkość – widocznie bardziej opłaca się podpisać cyrograf i układać się z diabelskimi aplikacjami, które zdzierają duże prowizje, niż szukać własnych alternatyw – być może jednak aplikacje pozwalają zwiększyć skalę działalność i trafić do nowych o coś bardziej wygodnego i prostego niż zamawianie i płacenie za jedzenie przez aplikację. Okazuje się, że jednak najsłabszym ogniwem jest dowóz, a nie technologia. Jednym słowem – zarówno restauracje jak i klienci są skazani na dostawców jedzenia, którzy pewnie zadomowią się u nas na dłużej, niż tylko do końca pandemii i otwarcia gastronomii. Trzymajmy więc z nich kciuki, żeby nauczyli się topografii miast, a posiłki przyjeżdżały w końcu ciepłe, bo cóż z tego, jeśli danie jest pyszne, jeśli sami musimy je odgrzewać?źródło zdjęcia: PixaBay
Sprawdź ofertę Dla Twojego biznesu Restauracje Foodtrucki Piekarnie i cukiernie Hotele Kluby Kina i teatry Usługi Darmowe menu online Obsługa kelnerska na wyciągnięcie kciuka Zamawianie do stolika Jedzenie na wynos Dostawa jedzenia Kontakt Sprawdź ofertę
zamawianie jedzenia do hotelu