zaurocYlas się,podoba CK się jego wygląd.i nie oszukuj go tym. jak już go okłamałaś z tym szlabanem to może lepiej sie nie przyznawaj. Spotkaj sie z nim jak najszybciej i powiedz mu o swoich uczuciach. Jeśli, tak jak piszesz, ty też mu sie podobasz, to powinno sie skończyć wszystko dobrze.
Zakochałam się w nauczycielu ! Wiecie pewnie pomyślicie że jestem głupia czy coś ale ja zakochałam się w nauczycielu. To było tak gdy byłam w 4 klasie do naszej szkoły przyszedł nowy nauczyciel to on był naszym wychowawcą.
ja ci powiem że powinaś spotykać się czenściej z kubą niż ta twoja przyjaciułka . kwesti powiedzenia nie radze wiem coś na ten temat musisz z nim wiencej gadać ja na przykład zakochałam się w chłopaku co moje przyjaciułka a teraz ja z nim pisze od 21.00 do 5.00 a ona zakochała się w innym .zbłisz się do niego moja rada
Napisać chłopakowi prosto z mostu, że się w nim zakochałam? 2010-09-21 20:00:57; Co można napisać pewnemu chłopakowi w którym się zakochałam tak aby go nic nie zraziło do mnie tylko przeciwnie ? 2010-04-11 13:08:00; moge napisać tak chłopakowi? 2010-08-19 00:20:57; jak napisać chłopakowi, ze sie w nim zakochałam? 2010-10-07 21:
Nagle jednak zaczęłaś zauważać, że czujesz do niego już nie tylko sympatię, ale coś więcej. Zaczął Ci się podobać, chciałaś, żeby był obecny, kiedy spotykałaś się z przyjaciółką, odkryłaś w nim bratnią duszę. Możliwe, że on też zaczął wysyłać Ci pewne sygnały. Co teraz? Kiedy przyjaciółka staje się rywalką
ja zablokowalam ostatnio takiego chlopa tez, zakochalam sie w nim okrutnie i nie moglam za nic wybic go sobie z głowy, choć mnie olał :D to tak w duzym uproszczeniu bo byłam na granicy
Dlaczego teraz się nie odzzywacie? Udostępnij ten post. Link to postu Udostępnij na innych stronach. Chodziłam do niego pod dom, za nim w szkole biegałam, pisałam na Facebooku.
J1g6. fot. Adobe Stock, thodonal Dziś już znam powód naszego rozstania. Ale wcale nie jest mi łatwiej niż wtedy, gdy Grzegorz ze mną zerwał… Poznałam go na imieninach koleżanki z pracy. Małgośka zaprosiła mnie do siebie w najmniej oczekiwanym momencie. Wcale nie miałam ochoty iść Nie znałam tam nikogo, właśnie rozstałam się z kolejnym facetem, no i jak zwykle nie miałam co na siebie włożyć. Jedyne, czego wtedy pragnęłam, to schować się w mysią dziurę i nigdy już stamtąd nie wyjść. A jednak… Mimo tych wszystkich przeciwności, jakoś się przemogłam i poszłam. Oczywiście, wcześniej rozwiązałam problem garderoby. Znalazłam na wyprzedażach super kieckę, w której nabrałam trochę pewności siebie i nadziei, że jeszcze mnie coś w życiu czeka. Czułam się więc nieco lepiej, kiedy w końcu pukałam do drzwi mojej przyjaciółki w dzień imprezy. Ale ciągle jeszcze towarzyszyła mi ochota, by uciec do domu i zakopać się w łóżku pod kołdrą. Było jednak za późno. Drzwi się otworzyły, a Małgośka obdarowała mnie promiennym uśmiechem. – No, jesteś! A już myślałam, że nie przyjdziesz… – powiedziała. – No co ty, dlaczego..? – udawałam, że wcale nie miałam takiego zamiaru. – Izka, proszę cię. Trochę się już znamy… – Naprawdę tak było widać? – Naprawdę. Ale nie przejmuj się, wiem, co przeżyłaś z ostatnim chłopakiem, więc cię rozumiem. Nic się nie bój, u mnie na pewno o nim zapomnisz. No wchodź, wchodź! – pospieszyła mnie przyjaznym gestem. W środku było już całkiem tłoczno. Małgośka to rozrywkowa dziewczyna i ma mnóstwo znajomych. Przez kilka minut się mną zajmowała, ale potem przedstawiła jednej z grupek i zostawiła z nimi, bo ktoś zadzwonił do drzwi. Popędziła otworzyć, a ja stałam i słuchałam, o czym rozmawiali. No i z każdą kolejną chwilą traciłam te namiastki dobrego nastroju, który zbudowała gospodyni tak otwartym przywitaniem. To były same pary… Gadali o domowo-małżeńskich sprawach, a ja uśmiechałam się uprzejmie, choć znów ogarniało mnie przekonanie, że lepiej było zostać w domu. Po dziesięciu minutach zaczęłam się nerwowo rozglądać i… Wtedy pojawił się właśnie ON. Wziął mnie pod rękę i wyciągnął z tej grupki. Tak po prostu. – Co pan robi? – zapytałam. – Ratuję panią. – Przed czym? – No jak to przed czym? Przed nimi – szepnął i wskazał tę grupkę, która nawet nie zauważyła mojego zniknięcia. – Nie byli tacy źli. – Ale ja jestem dużo fajniejszy – odpowiedział. Wtedy zobaczyłam, że jest też dużo starszy. Oceniłam go na czterdzieści lat. Ale potem, kiedy już się lepiej poznaliśmy, okazało się, że ma czterdzieści sześć. A to znaczyło, że między nami jest 15 lat różnicy! Muszę jednak przyznać, że tego wieczoru ani razu nie poczułam tej różnicy wieku. Nie dość, że Grzegorz był bardzo przystojny, to jeszcze do tego zabawny, energiczny, ciekawy świata i chętny do zabawy. Spędziliśmy ze sobą cały wieczór, bo i on na imprezę przyszedł sam. Wcale nie dlatego, że zostawił żonę w domu. Nie, nie. Po prostu był singlem, tak jak ja Doskonale wiedział więc, jak się tu czuję. Jemu było jednak o tyle łatwiej, że wszystkich tu znał. Musiał ich znać, bo był bratem Małgośki. – Widzę, że się świetnie dogadujecie – moja koleżanka podeszła do nas, kiedy już wpuściła wszystkich gości i zadbała, żeby każdy dobrze się czuł. – To zasługa Izy – odpowiedział Grzegorz i mrugnął do mnie porozumiewawczo. – Uważaj na niego – Małgośka pogroziła mu palcem i zostawiła nas samych. Uśmiechnęłam się wtedy, bo nawet nie przeczuwałam, że ten żart w perspektywie czasu stanie się poważną przestrogą. Bawiłam się znakomicie. Co chwilę wybuchałam śmiechem, a do tego nawet nie zauważyłam, jak płynie czas. Od razu zrozumiałam, co niektóre dziewczyny widzą w starszych facetach. Grzegorz był kulturalny, szarmancki, wyrozumiały, spokojny. No i przede wszystkim nie puszył się bez sensu, nie silił na przebojowość. Biła od niego pewność siebie i dojrzałość Stałam z nim i zastanawiałam, czy on mnie podrywa, czy tylko sobie tak całkiem niezobowiązująco gadamy? Dwoje singli na imprezie dla par… Nie potrafiłam jednoznacznie tego ocenić, bo nawet jeśli Grzesiek próbował mnie uwodzić, to robił to w niezwykle subtelny sposób. I ta zasada nie dotyczyła tylko tego naszego spotkania, ale także kolejnych. Bo były następne. Jeszcze na koniec tej imprezy, kiedy odwoził mnie taksówką do domu, zaproponował wspólne wyjście do kina. Zgodziłam się bez wahania. Wtedy jeszcze nie zastanawiałam się, do czego ta znajomość ma prowadzić. W poniedziałek w pracy Gośka sama zaczęła podpytywać mnie o swojego brata, więc miałam dobrą okazję, żeby i z niej coś na jego temat wyciągnąć. Powiedziała mi, że jest rozwiedziony. Że ożenił się młodo i bardzo głupio. Żona zdradzała go przez kilka lat, zanim się zorientował. To było dziesięć lat temu i od tego czasu żył sam. – Izka, czy on ci się naprawdę podoba? – zapytała mnie Gośka na koniec rozmowy. – No tak… A czemu ma się nie podobać? To fantastyczny facet. – No, ale czy może z tego coś być? – Nie wiem. Jest sporo starszy… A jak to wygląda z jego strony? – Nie mam pojęcia. On nigdy o takich sprawach z nikim nie rozmawia. – Gentelman? – To też. Ale chyba bardziej chodzi o to, że się zraził do związków. Od rozwodu miał tylko przelotne znajomości… – przyznała szczerze. Na naszym drugim spotkaniu było jeszcze fajniej niż na imprezie. Grzesiek zabrał mnie do kina, a potem do restauracji. I cały wieczór był tak naturalnie elegancki, że z każdą godziną zachowywałam się coraz swobodniej. Czułam się jak dama, choć Grzesiek nie przesadzał w żadnym geście. Już wiedziałam, że mnie adoruje, choć nie wyraził tego ani razu bezpośrednio. Szarmancki i dyskretny – taki był Kiedy więc na koniec całego dnia pocałował mnie tylko w policzek, czułam się nawet trochę zawiedziona. Na szczęście nie kazał mi długo czekać na kolejny krok, bo za dwa dni spotkaliśmy się znowu i tym razem, pod moimi drzwiami, przycisnął mnie mocno do siebie i namiętnie pocałował… I tak nasza znajomość przerodziła się w romans. Było cudownie, a ja za każdym razem, kiedy się rozstawaliśmy, czułam jednocześnie tęsknotę, ale i niepewność. Tęskniłam, bo Grzesiek był wspaniały, a wahałam się, bo był dużo starszy i nie wiedziałam, czy nasz związek ma sens… Nawet rozmawiałam o tym z Gośką. Dzieliłam się swoimi wątpliwościami i szukałam u niej porady, ale ona nie była w stanie mi jej udzielić. Nikt nie mógł tego zrobić. Sama musiałam zdecydować – tak wtedy myślałam. Zapomniałam, że decyzję może podjąć jeszcze Grzegorz. I tak się właśnie stało Po dwóch miesiącach naszego gorącego związku on nagle przestał się do mnie odzywać. Spotykaliśmy się coraz rzadziej, nie odbierał ode mnie telefonów. Kiedy go zapraszałam, to narzekał, że ma mnóstwo pracy, że nie ma czasu. Nie jestem nastolatką, żeby wierzyć w takie wymówki. Jeśli komuś zależy, to zawsze znajdzie czas. Dlatego w czasie jednej z rozmów telefonicznych postawiłam sprawę jasno. – Grzesiek, powiedz mi szczerze, co jest grane? Dlaczego nie chcesz się ze mną widywać? – Przecież wiesz, że w pracy mam… – Daj spokój z tą dziecinadą. Rozczarowujesz mnie… – Dobrze, powiem szczerze – westchnął ciężko, a pode mną ugięły się nogi. Jakaś naiwna część mnie chyba do końca wierzyła, że to jednak kwestia braku czasu. – Ja nie… To nie twoja wina, ale chyba już nigdy nie będę… No wiesz… Jestem za stary dla ciebie, a poza tym boję się związku. Chyba mi to niepotrzebne… – Niepotrzebne? Szkoda, że przemyślałeś sprawę dopiero teraz! – zezłościłam się nie na żarty. – Przepraszam… – Nie ma sprawy! – wściekła odłożyłam słuchawkę, a potem rzuciłam się na łóżko. Najpierw byłam zła, a potem się popłakałam Jak jakiś podlotek. Tak też zachowywałam się przez następne dni. Ciągle wgapiałam się w telefon, sprawdzając, czy nie przyszły jakieś wiadomości od Grzegorza. A jak już ktoś dzwonił, serce mi waliło, bo miałam nadzieję, że to on. W końcu zaczęłam podpytywać Gośkę, czy coś wie, czy on czegoś o nas jej nie powiedział. Ona jednak wiła się i robiła bardzo udręczone miny. – Izka, przepraszam cię, ale nie mogę… – przez jej twarz przeszedł autentyczny grymas bólu. – Rozumiem, przepraszam. – Nie, to nie to. Chciałabym ci coś powiedzieć, ale on… – Tak, wiem. To twój brat. No i tak skończył się mój związek z Grześkiem. Ale nie skończyła się ta historia. Jej koniec był dużo bardziej tragiczny Mijały kolejne tygodnie, miesiące, powoli zapominałam o Grzegorzu, a rana w sercu zaczęła się goić. Tęskniłam za nim jeszcze trochę, owszem, często mi się przypominał, ale jakoś przełknęłam tę stratę. Ruszyłam do przodu. Znacznie gorzej tę sytuację znosiła Gośka. Takie przynajmniej miałam wrażenie, bo ciągle mnie unikała. Co mnie zobaczyła, to albo odwracała wzrok albo uśmiechała się tak smutno, jakbym to ja zostawiła jej brata. Korciło mnie, żeby z nią porozmawiać, wyjaśnić sprawę. Wytłumaczyć jeszcze raz, że naprawdę nie mam żalu i możemy się normalnie przyjaźnić. Raz nawet spróbowałam, ale ona tak szybko ucięła rozmowę, że znów poczułam się zakłopotana. Wtedy postanowiłam już więcej nie poruszać tego tematu. Byłam pewna, że nasza przyjaźń się skończyła. Gośka traktowała mnie przeważnie jak powietrze, ale czasem patrzyła na mnie z jakąś dziwną rozpaczą w oczach. Już myślałam, że tak będzie między nami zawsze. Ale przyszedł dzień, w którym moja przyjaciółka mi wszystko wyjaśniła. To było pół roku po moim rozstaniu z Grzegorzem. Gosi nie było w pracy od tygodnia. Nie wiedziałam, co się z nią dzieje, ale nie dzwoniłam do niej, bo nie chciałam się narzucać. To jednak ona zadzwoniła do mnie. Nic nie chciała powiedzieć przez telefon. Umówiłyśmy się w kawiarni. Gdy weszłam do środka, Gosia już tam była. Od razu zauważyłam, że jest ubrana na czarno. Choć siedziała w środku, to miała na oczach ciemne okulary. Domyśliłam się, że stało się coś złego. – Usiądź – poprosiła. – Co się stało, Gosia? – zapytałam. Ciężko westchnęła, jakby chciała zebrać siły przed tym wyznaniem. – Grzesiek nie żyje. – Co ty mówisz!? – Teraz już ci mogę wszystko szczerze powiedzieć. Zaczęła opowiadać, a ja nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam. Do głowy mi nie przyszło, że taka może być przyczyna dziwnego zachowania Grześka. Że powodem, dla którego mnie zostawił, była ciężka choroba. Bo kilka tygodni po tym, jak się poznaliśmy, Grzegorz dowiedział się, że ma raka. Pierwsze objawy pojawiły się jeszcze, zanim się spotkaliśmy, ale diagnoza padła dopiero po tych kilku tygodniach naszego burzliwego romansu. Wtedy właśnie Grzegorz uznał, że nie znamy się na tyle długo, by miał prawo obarczać mnie trudami towarzyszenia mu w chorobie, której finału nie potrafił przewidzieć. Postanowił więc zakończyć naszą znajomość Dla mojego dobra. – Gośka, ale ja bym chciała przy nim być. Ja bym nie mogła… – Wiedział, że tak powiesz. Dlatego nie mógł wyznać ci prawdy. Dlatego nakłamał, że nie potrzebuje nikogo, że nie chce… – I ty o wszystkim wiedziałaś? Przez cały czas? – No tak, od momentu, jak lekarze mu powiedzieli. Ale on zabronił mi cokolwiek tobie mówić. – Dlatego byłaś taka dziwna… Biedactwo – przytuliłam ją najmocniej, jak potrafiłam. – On cię naprawdę kochał… Naprawdę chciał z tobą być. Wierzył, że wyzdrowieje i znów spróbujecie. Do końca miał taką nadzieję… – płakała mi w ramię. Wspierałam Gosię na pogrzebie brata, a potem obie byłyśmy dla siebie oparciem w czasie żałoby. Mnie też było ciężko. Nigdy Grzegorza nie zapomnę Naprawdę go kochałam. Czasem mam wrażenie, że to był właśnie ten jedyny, ten stworzony dla mnie. To bardzo przytłaczająca myśl, bo nie wiem, jak teraz sobie kogoś znajdę… Przecież Grzesiek był taki wspaniały. Ciężko mi z tym wszystkim. Całe szczęście, że mam Gośkę, bo przez tę historię stałyśmy się sobie bardzo bliskie. Prawie jakbyśmy były siostrami. Czytaj także:„Gdy zmarł teść, teściowa się zmieniła. Obsesyjnie interesowała się naszym życiem, nieproszona cerowała moje majtki”„Czułam, że to dziecko musi żyć. Próbowałam odwieść Kasię od usunięcia ciąży i miałam rację. To dziecko uratowało jej życie”„Adrian miesiącami mnie dręczył i prześladował. Policja mnie zbyła. Zainteresują się dopiero, gdy zrobi mi krzywdę”
Komentarze sameQuizy: 10 Szaleństwo!Wychodzi na to, że oszaleliście na swoim punkcie, rzadko zdarza się taka miłość! ❤️ Odpowiedz Szaleństwo! Wychodzi na to, że oszaleliście na swoim punkcie, rzadko zdarza się taka miłość! O, to jednostronne ( on mnie nie zna, bo niby jak? To celebryta). Jesli jesteście ciekawi, zapraszam do quizu na moim profilu. Odpowiedz1 Szaleństwo! Wychodzi na to, że oszaleliście na swoim punkcie, rzadko zdarza się taka miłość! Whut robiłam test czy jestem zakochana w przyjaciółcę! OwO Odpowiedz1 Wychodzi na to, że oszaleliście na swoim punkcie, rzadko zdarza się taka miłość! xD ja te ż Odpowiedz Szaleństwo! O nie.. Odpowiedz1 • 4 lata temuSzaleństwo wariatów xD Odpowiedz Gdzie idziecie się spotkać? Odpowiedzi; staram się być ładna? Odpowiedz1
Gdy się zakochujemy, zwykle towarzyszy nam wiele wątpliwości… Czy druga osoba czuje to samo? Jeśli mnie kocha, czy to trwałe uczucie, czy będę tylko chwilowym kaprysem? Nie wszyscy ludzie zakochują się w ten sam sposób. Zobaczmy, jak różne uczucia mogą kryć się za okrzykiem „zakochałam się!”.„Jestem zakochana / zakochany!” Przez całe nasze życie wypowiadamy to zdanie znacznie więcej niż jeden raz. To uczucie, stwierdzenie jego obecności u siebie, wywołuje z mieszaninę zaskoczenia, niepokoju i szczęścia. Zwykle towarzyszą mu też druga osoba czuje to samo? A jeśli tak… czy będzie mnie kochać w taki sam sposób i z taką samą intensywnością, jak ja ją kocham?Jeśli mielibyśmy wskazać idealną sytuację, uczucia między partnerami byłyby zrównoważone, wzajemne, podobne – tak, by w kwestii miłości wszystko odpowiadało nam na 100%! Czasem jednak uwierają nas i napełniają niepokojem pewne ludzie bowiem kochają „za bardzo” – pragną drugiej osoby non stop. Inni natomiast chcą zachować wokół siebie więcej przestrzeni. Jeszcze inni zaś kochają „mniej więcej”. Zakochują się tylko na chwilę, by szybko zamienić obiekt uczuć na lepszy szczęście wielu z nas kocha w sposób dojrzały i odpowiedzialny. Ze świadomością, że miłość nie oznacza zgody na wszystko, ale ciągłe dążenie do osiągnięcia porozumienia. Wchodzenie w związek bowiem to podróż w stronę rozwoju i twierdził, że tam, gdzie króluje miłość, nie ma praw. W rzeczywistości jednak w zakresie relacji uczuciowych potrzeba wielu wyraźnych zasad i dekretów, które sprawiają, że przygoda między dwojgiem ludzi zamienia się w coś jeśli zastanawiasz się, czy wszyscy zakochujemy się i kochamy w ten sam sposób, odpowiedź brzmi: nie. Każdy robi to po swojemu, co nie oznacza, że do siebie nie pasujemy. Zagłębmy się w ten psychologia miłościPsychologia zajmuje się tym tematem od dziesięcioleci. Zrozumienie mechanizmów, dzięki którym ludzie mogą doświadczyć największego szczęścia, a w innych przypadkach najbardziej druzgocącego smutku lub rozczarowania, jest czymś, co interesuje wiele dziedzin wiedzy. Również neuronauka, filozofia i socjologia zajmują się tym z najbardziej interesujących podejść jest niewątpliwie to pozostawione przez psychologa Johna Lee w jego słynnej książce The Colours of Love. Według dra Lee, eksperta od tematu miłości i seksualności z University of Toronto, o sposobach zakochania się można mówić jako o serii dra Lee autentyczna miłość „zawiera” podstawowe kolory (niebieski, czerwony i żółty). Dlaczego? Ponieważ w pewnym sensie prawdziwą miłość definiują także trzy podstawowe składniki: pasja, zaangażowanie i drugiej strony istnieją zauroczenia zdefiniowane jedynie przez „kolory wtórne”, na przykład wtedy, gdy dana osoba poszukuje tylko seksualności, możliwości kontroli lub jeśli postrzega miłość jako grę. W tych ostatnich przypadkach zakochanie się obarczone jest dużym ryzyko: w efekcie możemy liczyć niemal tylko na jeszcze teorie na temat miłości i sposobów zakochiwania możemy wyróżnić?Zakochanie od pierwszego wejrzenia a miłość powolna„Zakochałam się, gdy tylko go zobaczyłam”, „zakochiwałem się stopniowo, prawie nie zdając sobie z tego sprawy, przez cały rok”. Widać różnicę? Również tempo określa rodzaj miłości. Są tacy, którzy poddają się jej po kilku sekundach, kiedy urzeka fascynujący obraz, gest czy sposób bycia, gdzie mieszają się pewność siebie i innych jednak zegar miłości wskazuje odpowiednią godzinę znacznie później. Po miesiącach lub latach przyjaźni odkrywają, że uczucie jest głębsze, niezbędne, pełne różnorodnych odcieni. Czas jest zatem kolejnym czynnikiem, który odróżnia nas od siebie, jeśli chodzi o którzy chcą uzupełnić swoje braki, vs. ci, którzy niczego nie potrzebują, a znajdująSą tacy, którzy do miłości pochodzą jak odkrywca w poszukiwaniu czegoś bardzo konkretnego. To zwykle osoby ze znacznymi brakami w zakresie samooceny i poczucia własnej wartości. Pragną znaleźć każdego, kto wypełnić pustkę, szukają bratnich dusz, które staną się ich drugą przeciwnym biegunie znajdują się tacy, którzy już niczego więcej nie potrzebują. Idą przez życie otwarci, czują się kompletni, pewni siebie, gotowi cieszyć się z każdego dnia. Nie szukają się miłości, a mimo to odnajdują ją. Wówczas mogą cieszyć się uczuciem dojrzale i z radością.„Zakochałam się, on jest taki piękny” vs. „Jej słowa poruszyły moje serce”Oczywiście czasami można odkryć, że za idealną twarzą czy figurą kryje się także wyjątkowa osoba. Czasem jednak uroda stanowi jedyny czynnik. W innych przypadkach zauroczenie przychodzi podczas rozmowy twarzą w twarz lub po tysiącach wiadomości wymienionych przez WhatsApp. To słowa wówczas wzniecają ogień się: i co dalej?Jak widzimy, istnieją nieskończone sposoby czy mechanizmy, w wyniku których pojawia się uczucie zakochania. Chociaż zwykle na początku, gdy ze zdziwieniem stwierdzamy „zakochałem czy zakochałam się”, a nowe uczucie wywołuje tak strach, jak i entuzjazm, najważniejsze przychodzi ma znaczenia, czy to, co fascynuje nas najbardziej w tej pierwszej fazie, to cechy fizyczne czy liczba pasji, które nas łączą. Każdy z nas na swój sposób przekracza próg miłości. Decydujący moment pojawia się później, kiedy już żyjemy w sercu drugiej osoby. Wówczas dopiero możemy zacząć pracować nad trwałością uczucia, realizując wspólnie wartości, zobowiązania i wykazując odpowiedzialność za ukochaną osobę i budowanie wspólnego został zweryfikowany przez psycholog Valerię może Cię zainteresować ...
dawno nie uczestniczylam w zyciu na szafie, jednak spotkal mnie maly klopot i potrzebuje waszej pomocy dziewczyny zapewne kazda z nas byla kiedys w podobnej sytuacji... Otoz mam bardzo dobrego kolege, spedzamy razem duzo czasu ostatnio, bo poprostu lubie jego towarzystwo. Nie palam do niego zadnym uczuciem poza sympatia. Jednak wszyscy dookola twierdza i bezczelnie wpieraja mi ze sie w nim kocham... najgorsze jest to ze czuje iz on tez tak uwaza... chcialam z nim dzis o tym pogadac, jednak boje sie, ze gdy zaczne sie tlumaczyc i wypierac to on odbierze to jako "przykrywkowa obrone", ze wypieram sie bo tak jest... nie chce sie od niego oddalac bo zalezy mi na jego znajomosci, jest swietnym kolega i tylko kolega... nawet nie chce niczego wiecej. Pomozecie? wiem, o co Ci chodzi... doznałam na własnej skórze jednak kolega nie był aż tak bliski, więc po prostu oddaliłam się od Niego. A Tobie proponuję szczerą rozmowę, a nawet jeśli na początku kolega weźmie to za "przykrywkową obronę", to po pewnym czasie sam zobaczy przecież, że o Niego nie zabiegasz. Tylko postaraj się być stanowcza i przemyśl swoje zachowanie przy Nim, może dawałaś jakieś sygnały, z których nie zdawałaś sobie sprawy? Powiedz to samo co nam że nie chcesz aby w taki sposób to odebrał ale powiedzieć mu to musisz ponieważ nie chcesz aby czuł się wobec Ciebie zobowiązany ani w druga stronęowiedz że drażnią Cię te pogłoski bo owszem bardzo go lubisz ale nic więcej powiedz prosto z mostu, ze nie tlumaczylabys sie gdyby nie chodzilo o niego, ale lubisz go i chcesz zeby sprawa byla jasna. powiedz, ze jest fajnym chlopakiem i nie chcesz zeby zle to odebral ale wcale sie w nim nie kochasz, i zazcyna Cie to juz denerwowac, ze inni lacznie z nim tak uwazaja. Cytathrabina_san powiedz prosto z mostu, ze nie tlumaczylabys sie gdyby nie chodzilo o niego, ale lubisz go i chcesz zeby sprawa byla jasna. powiedz, ze jest fajnym chlopakiem i nie chcesz zeby zle to odebral ale wcale sie w nim nie kochasz, i zazcyna Cie to juz denerwowac, ze inni lacznie z nim tak uwazaja. wlasnie nie wiedzialam jak to w slowa obrac no coz moje zachowanie wzgledem niego... mam taki problem, ze traktuje kumpli tak samo jak kolezanki... gadam z nimi o wszystkim bo jestem bardzo otwarta osoba... zartowalismy nieraz sobie z seksu ale to byly zarty, to tak jakby moja przyjaciolka z penisem... Cytatarabella22 Napisz o tym na fejsie hahah ;d hm a moze jak bedziecie w grupce i on tez tam oczywiscie bedzie ...to wspomnij ze ktos tam ci sie podoba np kolega z rownoleglej klasy, barman powiedz to tak zeby on na pewno usłyszał albo powiedz mu prosto w oczy i zdecydowanie : 'jak to dobrze mieć takiego kolege/przyjaciela jak ty' Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-03-08 10:28 przez Tamara017. nie tłumacz się z niczego. bo niby z czego? z jakiś plot na wasz temat? jak zapyta to mu powiesz, że nie i tyle. CytatDelgado Znajdź sobie chłopaka. mam juz chlopa od 3 lat... ale to nie jest wystarczajaco mocny argument nie czaje, skoro masz chłopaka od 3 lat, a kolega jest tylko kolegą i nie czujesz do niego nic poza sympatią, to po co chcesz mu to tłumaczyć? skoro do niczego nie doszło, nie stworzyłaś żadnej sytuacji by mógł tak pomyśleć, to zostaw to tak jak jest i nie zaczynaj tematu, którego nie ma. "przykrywkową obronę" hah. Jeżeli pogadasz na poważnie bez śmiechów i chichów to na pewno tak nie pomyśli. Możesz zluzować z nim na parę dni, im bardziej się angażujesz w znajomość (nawet jeżeli chodzi o koleżeństwo) to możesz dawać mylne nie czaje, skoro masz chłopaka od 3 lat, a kolega jest tylko kolegą i nie czujesz do niego nic poza sympatią, to po co chcesz mu to tłumaczyć? skoro do niczego nie doszło, nie stworzyłaś żadnej sytuacji by mógł tak pomyśleć, to zostaw to tak jak jest i nie zaczynaj tematu, którego nie ma. I dobra rada. Tak swoją drogą.. częściej zwierzasz się chłopakowi czy koledze? Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-03-08 13:00 przez roscottage. CytatObsession nie czaje, skoro masz chłopaka od 3 lat, a kolega jest tylko kolegą i nie czujesz do niego nic poza sympatią, to po co chcesz mu to tłumaczyć? skoro do niczego nie doszło, nie stworzyłaś żadnej sytuacji by mógł tak pomyśleć, to zostaw to tak jak jest i nie zaczynaj tematu, którego nie ma. Dopóki sytuacja tego nie wymaga, to nie zaczynaj tematu. Że inni ludzie gadają, to olej. Jak on da Ci ewidentnie do zrozumienia, że liczy na coś więcej (nie wiem- będzie chciał Cię pocałować, zbliżyć się) to wtedy dopiero powiedz, że wyraźnie źle odczytał Twoje intencje, bo traktujesz go jak dobrego przyjaciela. Znam to. Ludzie usilnie mi wpierali, że chcę byc z moim dobrym kolegą Wiedzieli lepiej odemnie To był TYLKO mój kolega, ale oni wiedzieli sowje, ehh... Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
zapytał(a) o 00:35 Dlaczego się w nim zakochałam? Wiem, że to głupie pytanie, ale chciałam byście tu zacząć... Może mojej miejscowości już kilka lat przyjeżdża taka rodzina, ale od roku on mi się podoba. Tak to bym dalej mi się podobał, ale nie tak jak teraz. Przez moją siostrę on się dowiedział, że mi się podoba. Po prostu wracałam z siostrą i mamą do domu na rowerach akurat on szedł, a moja siostra się mnie zapytała i to bardzo głośno- zakochałaś się w nimOn to słyszał. Na następny dzień pochwalił się starszemu bratu ze mu się podobam. Tego samego dna tym roku tylko cześć mi powiedział gdyby ktoś się u niego na podwórku nie odezwał no i 2 dni później pomachał. Był dziś nie gadaliśmy bo ja nie wiedziałam o czym,a był z kolegą. Tylko to co powiedział to zapytał czy umiem angielski, ja odpowiedział mu, a potem powiedział mu by mi coś powiedział po angielsku, a jego kolega co powiedzieć. Rozmowa się nie kleiła i poszli. Widzę po jego zachowaniu, że teraz przestałam mu się podobać bo widze jak się mam tak jak ze mną nie gada to zaczynam się źle czuć, dziś po tym niby gadaniu okropnie mi było, jednocześnie byłam zła i smutna. Zła dlatego bo zakochałam się bez odwzajemnienia tego uczucia a smutna bo kiedyś chociaż gadał, a teraz nie. To nawet jego bracia ze mną gadają i rozśmieszają, a on jest taki jak by go tam podrzucili do rodziny. Odpowiedzi EKSPERTPufcia18 odpowiedział(a) o 01:42 To, że z Tobą nie rozmawiał nie znaczy, że mu się nie podobasz, może być tak, że on chciałby, żebyś z nim swobodnie rozmawiała, żeby było o czym rozmawiać, więc nie czekaj, aż on coś powie, tylko sama zagadaj do niego. Nawet jeśli, to nie jesteś w stanie go zmusić, żebyś mu się podobała. Nie zawsze tak jest, że ten kto nam się podoba, to też to odwzajemnia. To smutne, ale taka jest rzeczywistość czasem. Jeśli chcesz go do siebie przekonać, to bądź otwarta, uśmiechnięta, i nie udawaj kogoś kim nie ;-) Uważasz, że ktoś się myli? lub
dlaczego sie w nim zakochalam